29 marca 2014

każdym moim małym sukcesem motywuje się do kolejnego, większego.
zostało mało czasu do matury, czas rozwiesić hamak na działce i wraz ze słoneczkiem rozwiązywać arkusze maturalne :3
czy Wy też tak macie, że przychodzi dzień kiedy czujecie się mega zmotywowani i są w Was te pozytywne wibracje? dziś mam ten dzień!

16 marca 2014


Kiedyś, a nawet wydaje mi się, że to nie było jeszcze wcale tak dawno, przebiegnięcie 1,5km bez zatrzymania się było dla mnie nieopisaną radością. Jednak kiedy to 1,5km powtarzało się ciągle i nie mogłam jakoś przełamać tej bariery dałam sobie spokój. Stwierdziłam, że to nie dla mnie. Myślę, że to dobrze, że wtedy się poddałam. Chyba potrzebowałam czasu, zeby przełamać bariere w swoim umyśle. Uwierzyć w siebie. No i chciałam, żeby ktoś też uwierzył we mnie. Powiedziałam o tym moim pierwszym, małym celu osóbce z poniższego zdjęcia. Która również była w tym wszystkim moim kołem napędowym. Ona podarowała mi ten starter w prezencie. A reszta już zależała tylko ode mnie. Wczorajsze 10km było najbardziej kosmicznym jakie miałam okazję przebiec. Ze względu na to, co spotkało nas po drodze no i też dlatego, że to był mój pierwszy bieg z taką ilością osób dookoła. Ten wczorajszy dzień był zwieńczeniem pewnej zmiany która we mnie zaszła. Pewnie większość sobie myśli, co to jest, to tylko 10km. Ale patrząc na to z mojej perspektywy, ta 10tka miała bardzo symboliczne znaczenie. Za tą 10tką stoi kilkanaście innych wybieganych dziesiątek w trakcie kilku miesięcy, czasem 2km biegów, wiele walk ze samą sobą, ze swoimi słabościami. To jest coś, co mnie bardzo podbudowało wewnętrznie i czego zdecydownanie potrzebowałam. Jakby ktoś mi powiedział jakieś 2 lata temu, że pokocham bieganie i będzie to dla mnie tak oczyszczające zajęcie to w życiu bym mu nie uwierzyła. Jednak jak to mówią impossible is nothing :)

          chyba nie wspomniałam, ze 10 to moja ulubiona liczba :)

10 marca 2014

wróciłam z Kolosów. z kolosalnie inną wiarą w swoje możliwości. w marzenia. pochłonąć tak wiele zakątków świata, wspaniałych i inspirujących ludzi w dwa dni było niesamowitą ''ucztą'' dla mojej duszy. nie ważne ile razy się przy tym wzruszyłam, a już w ogóle ile razy miałam depresje. kiedy ludzie odbywają podróż swojego życia ja na co dzień siedzę tu. i na razie nie mam opcji uciec stąd na dłużej niż stale to robię. ale wiem, że i w końcu nadejdzie moment na podróż mojego życia. mam ten cel, który muszę zrealizować. żeby zrealizować siebie i swoje życie. chcę zdobyć swojego ''kolosa''.